Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo Wschodnich Ogólnopolski Oddział Tłumaczan
Towarzystwo Miłośników Lwowa  i Kresów  Południowo Wschodnich                                                                      Ogólnopolski Oddział Tłumaczan

Sentymentalna wycieczka na Kresy 24-28.09.2016r. 

Elżbieta Niewolska

     Ciągle wracamy do Tłumacza. Wracamy, jak ptaki do rodzinnego gniazda, chociaż większość z nas urodziła się już po wojnie w innych miastach i w innej Polsce. Co nas tam woła, co każe jechać z drżeniem serca, aby jeszcze raz odwiedzić rodzinną ziemię przodków?  Jest przecież wiele  piękniejszych i ciekawszych miejsc na świecie łatwo dziś dostępnych dla Polaków, a jednak jedziemy właśnie tam pomimo niewygód i zmęczenia. Jedziemy na Kresy, bo gna nas tam miłość! Miłość do naszej utraconej Ojczyzny, gdzie przez wieki żyli, pracowali i modlili się nasi ojcowie, nasze matki i nasi dziadowie. W duszy nam gra kresowy zaśpiew polszczyzny, który urodził się na skutek sąsiedztwa z wschodnimi Słowianami, nadzieja, że usłyszymy jeszcze jedyny w swoim rodzaju bałak lwowskiej ulicy, spotkamy lwowskiego batiara, ale przede wszystkim poznanie niezaprzeczalnego, polskiego dziedzictwa narodowego, które jest częścią kultury europejskiej.  

       Potomkowie rodzin tłumackich zorganizowani w Ogólnopolskim Oddziale Tłumaczan, świadomi wielowiekowej polskiej spuścizny kulturalnej i historycznej Kresów Wschodnich, w tym również ziemi tłumackiej, jako jedno z wielu stowarzyszeń kresowych od niemal 50 lat dba o zachowanie pamięci o tym skrawku ziemi, leżącym od zakończenia II wojny światowej  w granicach Ukrainy. Gromadzi dokumentację w postaci zdjęć, dokumentów i wspomnień dawnych mieszkańców miasta, a także od 7 lat w ramach akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia” aktywnie udziela się przy pracach porządkowych i inwentaryzacyjnych na tłumackim cmentarzu, ucząc młodych wolontariuszy patriotyzmu oraz polskiej historii, którą należy zachować dla następnych pokoleń.

W 2015 roku tłumaccy katolicy po raz pierwszy od wojny dostali szansę na godne uczestnictwo w życiu religijnym parafii, dzięki wsparciu prywatnego inwestora pana Bogdana Stanisławskiego, który wykupił budynek dawnego kinoteatru, zbudowanego na miejscu zburzonego w 1969 r. kościoła Św. Anny. Budynek został poświęcony przez Metropolitę Lwowskiego Arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego i od lipca 2015 r. odprawiane są w nim Msze święte. Sentymentalna wycieczka na Kresy zorganizowana  przez Szkolne Biuro Podróży „Szkoltur” oraz Ogólnopolski Oddział Tłumaczan w dniach 25-28.09.2016r. miała na celu wsparcie tłumackiego kościoła, poznanie Tłumacza, poszukiwanie domów zamieszkałych przed wojną przez przodków i osób które jeszcze ich pamiętają, a także zwiedzanie ważnych dla polskiej kultury i nauki miast - Drohobycza, Stanisławowa oraz Lwowa.

         Kościół Katolicki z definicji jest kościołem powszechnym, otwartym na wszystkich ludzi i na wszystkie narody, jest ponadnarodowy. Jednak niezaprzeczalnym jest także fakt, że  na Ukrainie ma on polskie korzenie,  związane z wielowiekową misją ewangelizacyjną, jaką na tych ziemiach prowadził. Dlatego też los Polaków związany zawsze był z losem Kościoła Katolickiego, który stał na straży odrębności polskiej tradycji i kultury, starając się ją podtrzymywać. Parafie katolickie były ostoją polskości, silnymi ośrodkami szerzenia oświaty i kultury polskiej, obrońcą tradycji narodowych i symbolem więzi z historyczną ojczyzną ojców. Tam, gdzie obok polskości była wiara katolicka, tam polskość się zachowała, pomimo przeróżnych represji i prześladowań. Gdy jej zabrakło polskość zanikała. Bezwzględne prześladowania Kościoła Katolickiego oraz dążenie do likwidacji jego struktur przez Rosję sowiecką oraz carskich rosyjskich władz z okresu zaborów miały  na celu całkowite i kompleksowe rozwiązanie problemu polskości tych ziem przez  wynarodowienie. Pomimo tej straszliwej, wieloletniej pożogi zachowały się jeszcze miejsca, gdzie istnieje szansa na odbudowanie Kościoła Katolickiego, wokół którego będzie można przywrócić pozostałym poza ojczyzną Polakom godność, świadomość swojego pochodzenia i dumę z bycia Polakami, którzy  nigdy na tych ziemiach nie byli okupantami. Na przełomie wieków i w różnych okresach historycznych tworzyli zazwyczaj państwo wielonarodowe, w którym swoje miejsce mogli znaleźć wszyscy obywatele, pielęgnując  tradycje, język i religie.

       W Tłumaczu parafia katolicka została zlikwidowana w 1945 roku wraz z przejęciem władzy przez Związek Radziecki.  W maju 1945 r. komisja z tłumackiej Selrady zażądała od ks. Piszczora, ostatniego proboszcza tłumackiej parafii przeprowadzenia inwentaryzacji majątku kościoła św. Anny. Dzięki mądrości i zapobiegliwości księdza, który ukrył u parafian obrazy, naczynia, szaty liturgiczne i inne przedmioty kultu, spisane zostały tylko sprzęty kościelne - ławki, konfesjonały i organy. Komisja zabrała księgi metrykalne, ale księdzu udało się zachować kartotekę i księgi zapowiedzi na podstawie których już w PRL-u wystawiał zaświadczenia metrykalne  dla dawnych parafian z Tłumacza. Naciski na Polaków by opuszczali rodzinne miasto na mocy tzw. umowy repatriacyjnej  nie ustawały i ks. Piszczorowi nakazano wyjechać w ciągu trzech dni. W trakcie rozmowy na ten temat, którą z księdzem przeprowadziła lokalna radziecka władza 21 czerwca 1945 r. udało mu się przedłużyć termin wyjazdu o kilka dni. Jednak szykany z jej strony spowodowały, że ks. Franciszek Piszczor z końcem czerwca zabrał z kościoła resztę ruchomego wyposażenia możliwego do przewiezienia, załadował na ciężarowy samochód i wyjechał do Stanisławowa. W Tłumaczu pozostał jeszcze wikary ks. Kopeć, któremu udało się wywieźć wiejską furmanką do Stanisławowa 5 obrazów z kościoła św. Anny przechowywanych u parafian. 5 lipca ks. Kopeć zamknął kościół i oddał klucze od kościoła w biurze rady miasta. Budynek kościoła stał jeszcze w Tłumaczu przez wiele lat niemal nie naruszony przez działania wojenne. Niestety w 1969 r. z nieznanych powodów władze radzieckie nakazały go zburzyć. Mury kościoła naszpikowano materiałami wybuchowymi i wysadzono w powietrze, wcześniej zrzucając krzyże z wież. Pozostałe po wybuchu stojące jeszcze ściany wyburzono za pomocą ciężkiego sprzętu wojskowego. 

       Przez wiele lat pozostali w Tłumaczu katolicy nie mieli żadnej możliwości uczestnictwa we Mszy św. Dopiero od roku 2002 po udostępnieniu przez władze Tłumacza kaplicy grobowej na tłumackim cmentarzu, maleńka grupka katolików zaczęła spotykać się na niedzielnym nabożeństwie raz w tygodniu. Możliwość poprawienia warunków funkcjonowania parafii rzymskokatolickiej w Tłumaczu pojawiła się w 2015 r., gdy pan Bogdan Stanisławski wykupił budynek kinoteatru, w którym będzie można prowadzić życie religijne w cywilizowanych warunkach. Okazało się, że po tak długim czasie jej praktycznego nieistnienia są ludzie, którzy czują się katolikami i nareszcie będą mogli uczestniczyć w nabożeństwach w godnym miejscu. Najbardziej cieszy fakt, że wśród nich jest duża grupa młodzieży tłumackiej, zorganizowanej w przykościelnym chórze, który pod przewodnictwem Jury Kłonowskiego swoim pięknym śpiewem w języku polskim i ukraińskim uświetnił uroczystą Mszę św. odprawioną 25 września 2016 r. Szczególnie pięknie i wzruszająco zabrzmiała pieśń „Czarna madonna” zaśpiewana po polsku. Mszę św. celebrował ks. Artur Zaucha, podkreślając w kazaniu wielki dar ludzkiego miłosierdzia w dzieleniu się sercem i darami materialnymi z innymi ludźmi. Na Mszy św. obecny był także pan Stanisławski. Przywitano nas niezwykle ciepło pięknym korowajem i z ogromną radością. Członkowie wycieczki przekazali dary, które pochodziły od osób prywatnych oraz od Ogólnopolskiego Oddziału Tłumaczan. Przywieźliśmy w darach sprzęty do liturgii, nagłośnienie, ornaty oraz żywność i odzież. Szczególną wdzięczność wzbudziła kopia obrazu Św. Anny Samotrzeciej w postaci druku wykonanego na płótnie, poświęcona w trakcie Mszy. Św. Anna, patronka rodzin i nauczycieli znów może sprawować swój patronat nad Tłumaczem i ziemią tłumacką. Po zakończeniu Mszy św. podjęto nas poczęstunkiem w postaci smakowitych, misternie przygotowanych kanapek i ciepłych napojów, po czym część uczestników wycieczki pojechała zwiedzać Kołomyję i krzyż obertyński, pamiątkę bitwy stoczonej w 1531 r. pomiędzy wojskiem polskim pod dowództwem hetmana wielkiego koronnego Jana Tarnowskiego, a armią mołdawską, na której czele stał władca Mołdawii Piotr Raresz, zwany Petryłą. Potomkowie rodzin tłumackich pozostali w Tłumaczu zajęli się odnajdywaniem śladów swoich przodków.

       Danusia Paleń oraz Ewa i Józef Bidny pojechali do Jezierzan i Chocimierza, skąd wywodzą się ich rodziny Greniuków i Zdanowiczów. Państwo Janina i Stanisław Ziobro oraz Państwo Zakowiczowie wybrali się do Oknian z darami i ciekawym projektem renowacji tamtejszego cmentarza. Stamtąd wywodzą się ich rodziny: Michała i Barbary oraz Mikołaja i Anny Dwojaków, Jana i Heleny Fassa, Jaguszów, Koziarskich, Zakowiczów, Jagasyków, Jana, Mariana i Katarzyny Pszenicznych, Nowotarskich, i Lewandowskich. Ogólnopolski Oddział Tłumaczan przekazał także 1000 zł na renowację drewnianej, zabytkowej  cerkiewki grekokatolickiej, dawnego kościoła Św. Anny, przeniesionej z Tłumacza pod koniec XIX w., które Jan Zakowicz skrzętnie zbierał na wszystkich tłumackich spotkaniach. Tłumacz odwiedzili także Tadeusz i Elżbieta Bisiowie z domu Hipsz, która urodziła się w Tłumaczu w 1940 r. Wykonała w ten sposób przyrzeczenie złożone matce, że odwiedzi rodzinne miasteczko i chociaż jeden raz przejdzie się tłumackimi ścieżkami jej młodości w miejskim parku i nad tłumackim stawem. Tłumaccy przodkowie Eli Biś to rodziny: Delągów, Panyków, Klębuszewskich oraz zaprzyjaźniona z Hipszami rodzina Krauzów. Obie te rodziny przybyły do Tłumacza z Austrii, osiedliły się w Tłumaczu i stanowiły lojalną Polsce cząstkę tłumackiej społeczności. Trzy siostry - Krystyna Łupkowska, Eugenia Flakiewicz oraz Aniela Borsuk, która odwiedziła Tłumacz wraz z mężem Czesławem,  to potomkinie rodziny Pawłowskich. Te wspaniałe siostry ufundowały w darze dla kościoła ornaty i odwiedziły na cmentarzu grób dziadka Franciszka Pawłowskiego, jeden z nielicznych, który się tam jeszcze zachował w dobrym stanie. Swoje rodzinne ścieżki przemierzył również nasz najmłodszy tłumaczanin Adam Biliński prezes Wrocławskiego Oddziału Szlachty Polskiej we Wrocławiu, wraz ojcem Bogdanem. Panowie Bilińscy odwiedzili grób Leona i Joanny z Kurylaków Bilińskich, pradziadków Bogdana, przemierzyli rodzinny zakątek u zbiegu ulicy Plebańskiej i Sobieskiego, mostek na Tłumaczyku oraz znane z opowiadań tłumaczan Stawiska, na których na zmianę wypasano bydło i rozgrywano mecze tłumackich drużyn piłkarskich. Jerzy Romasz umieścił na grobowcu Tuzinkiewiczów tablicę z imieniem i nazwiskiem właściciela pierwszej w Tłumaczu elektrowni Franciszka Tuzinkiewicza, znanego w Tłumaczu przedsiębiorcy i społecznika, dziadka swojej zmarłej niedawno małżonki Aleksandry Romasz, córki Romualda Tuzinkiewicza. Jednym z uczestników wycieczki był także Jan Śmiechowski,  potomek wielu tłumackich rodzin, mający do dziś w Tłumaczu oraz w podłumackiej wiosce Gonczarówce, dużą rodzinę, która przywitała go przed kościołem. Chadzał własnymi ścieżkami, które doskonale zna, ciesząc się towarzystwem rodziny.

       Najliczniej reprezentowana była rodzina potomków rodzin Burczyńskich i Szmydów. Rodziny te od 7 lat organizują rodzinne zjazdy, podtrzymując tradycje i pamięć o wspólnych przodkach. Po raz pierwszy  Tłumacz odwiedzili Tadeusz i Zofia Burczyńscy z domu Szmyd. Rodzina Burczyńskich swój pobyt w Tłumaczu datuje od  XVIII w. Protoplastą rodu był Franciszek Burczyński, który w 1782 r. udowodnił swoje szlachectwo przed Lwowskim Sądem Ziemskim i legitymuje się herbem Lubicz. Rodzina Szmydów jest naturalizowaną polską rodziną, której korzenie wywodzą się z Austrii, spokrewniona z tłumacką rodziną Pławuszewskich. To pierwsze spotkanie z miastem swoich przodków Państwo Burczyńscy przeżyli z wielkim wzruszeniem. Rodzice Tadeusza – Bronisława z domu Jaśkiewicz i Ludwik Burczyński brali ślub w kościele Św. Anny, dlatego zarówno dla nich, jak i dla wielu innych tłumackich rodzin jest to miejsce wyjątkowe i święte. Przepięknie śpiewającą Bronię Burczyńską tłumaczanie dobrze pamiętają także ze zjazdów OOT w Kołobrzegu. Drugą część rodziny Burczyńskich reprezentowali Wacław Nowak - wiceprezes OOT, syn Heleny Nowak z domu  Burczyńskiej i Kazimierza Nowaka, oraz Bogusław Wiśniewski syn Marii Wiśniewskiej z domu Burczyńskiej (siostry Heleny) oraz Albina Wiśniewskiego. Obaj są wnukami Leona Burczyńskiego, znanego w Tłumaczu kupca, społecznika oraz członka zarządu Kasy Stefczyka. Leon Burczyński zakwalifikowany jako burżuj i wróg publiczny przez nową władzę sowiecką, został aresztowany, wywieziony wraz z innym tłumaczanami do Kijowa, tam zamordowany i zakopany wraz z wszystkimi ofiarami Zbrodni Katyńskiej w Bykowni pod Kijowem. Zarówno Wacław, jak i Bogusław są aktywnymi członkami OOT oraz organizatorami wielu zjazdów rodziny Burczyńskich i Szmydów. Wacław Nowak wykazał się szczególną troską o dobro rodzącego się Kościoła i polskiej społeczności w Tłumaczu, przekazując na ten cel swój sprzęt nagłaśniający – wzmacniacze, kolumny głośnikowe oraz mikrofony oraz przed Mszą św. zajął się podłączeniem sprzętu. To głównie dzięki Niemu ta Msza św. mogła odbyć się tak pięknie i uroczyście. W Tłumaczu wśród nielicznych starych kamieniczek zachowała się jeszcze kamieniczka mieszcząca przed wojną sklep Leona Burczyńskiego, w którym sprzedawał przeróżne towary, zachwalając je w lokalnym czasopiśmie „Orędownik Tłumacki”. Odwiedzając to miejsce można jeszcze dziś poczuć atmosferę przedwojennych lat, poczuć zapach sprowadzanych z całego świata herbat i kaw oraz słodyczy, tak ulubionych przez tłumacką dzieciarnię. Ostatnimi reprezentantami rodziny Burczyńskich była Irena Rosowska, Agnieszka Rosowska (córka Ireny), Stanisław Skowron z żoną Teresą oraz Elżbieta Niewolska. Ta część rodziny pochodzi od Zofii Panachidy z domu Burczyńskiej, która była siostrą Leona. Jakub Panachida był w przedwojennym Tłumaczu starszym posterunkowym Policji Państwowej, a po przebytej ciężkiej chorobie, która uniemożliwiła mu dalszą służbę do 1939 r. pełnił funkcję wójta dla okolicznych wiosek. Pochodził ze spolonizowanej rodziny rusińskiej, której gniazdo rodzinne znajdowało się w Czernichowcach pod Zbarażem.  Był także ofiarą Zbrodni Katyńskiej i wraz z Leonem Burczyńskim został wywieziony do Kijowa, tam zamordowany i spoczywa w Bykowni pod Kijowem. Nasze związki z OOT i Tłumaczem są już dość długie i są kontynuacją pracy naszej Mamy Anny Bocheńskiej z domu Panachidy, która przez wiele lat pełniła w OOT funkcję skarbnika. Pracujemy w naszym stowarzyszeniu z pełnym oddaniem, na miarę naszych możliwości i talentów, a przede wszystkim po to, aby nie zawieść zaufania naszej Mamy, dla której Tłumacz był najpiękniejszym miejscem na świecie. I chociaż wywieziona została z niego na Sybir w wieku 13 lat, to właśnie polski Tłumacz ukształtował ją na całe życie. W Tłumaczu byłyśmy już wielokrotnie, przy różnych okazjach, ale najważniejsze były zawsze wyjazdy w ramach akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia” oraz w ramach pomocy dla Polaków na Wschodzie. Podobnie, jak pozostali członkowie wycieczki chodziliśmy ścieżkami naszych przodków, odwiedziliśmy domek naszych dziadków i Mamy oraz pradziadków, który swoje gospodarstwo mieli w tzw. Podkolińcach, z którego wychodziło się na łąki zwane Bałkami, spoglądaliśmy na las zwany Kahawą witany przez naszą Mamę każdego ranka spoglądającą przez okna rodzinnego domu.

      Jak zawsze podczas pobytu w Tłumaczu odwiedziliśmy Panią Józefę Maczulską. Podarowaliśmy Pani Józi album ze zdjęciami dokumentującymi wszystkie pobyty w Jej „gospodarstwie” oraz oprawione zdjęcie naszej gospodyni, która z trudem rozpoznawała siebie na fotografii. Otrzymała od nas również bochenek polskiego chleba z najlepszej wrocławskiej piekarni, o który prosiła. Osoby, które pierwszy raz odwiedziły Panią Józię przeżyły szok i wzruszenie widząc w jakich warunkach od lat żyje nasza rodaczka. Pani Józia uczestniczyła również w uroczystej Mszy św. w kościele, którego strażniczką była od czasów zakończenia II wojny światowej.

      Całość naszej wizyty w Tłumaczu udokumentowała niezastąpiona red. Grażyna Orłowska Sondej, której reportaż ukazał się w TV Polonia oraz w lokalnej telewizji wrocławskiej.

        Pierwsze dwa noclegi zapewnione mieliśmy w  klasztorze w Bolszowcach, leżących na północ od Halicza, na  równinie w widłach rzeki Gniła Lipa i potoku Narajówka. Przyjął nas tam gościnny brat Andrzej, zapewniając wygodny nocleg i smaczne wyżywienie. Klasztor oo. Franciszkanów znajduje się w zespole zabytkowych, późnobarokowych budynków pokarmelickich Sanktuarium Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, ufundowanych przez polskiego hetmana Marcina Kazanowskiego w 1624 r. Kościół uznawany jest za przykład późnobarokowej architektury polskiej z unikatowym alabastrowym ołtarzem głównym. Był miejscem szczególnego kultu obrazu Matki Boskiej Bolszowieckiej koronowanego 15 sierpnia 1777, który obecnie znajduje się w kościele św. Katarzyny w Gdańsku.  Od 2002 roku odbywa się tam także Franciszkańskie Spotkanie Młodych organizowane przez braci pracujących na Ukrainie. Młodzież i starsi pielgrzymują do Sanktuarium Matki Bożej Bolszowieckiej pieszo ze Lwowa, Tarnopola i innych miejscowości, aby uczestniczyć w uroczystościach odpustowych. Spotkanie Młodzieży trwa kilka dni i jest wydarzeniem ewangelizacyjnym przygotowywanym przez franciszkanów przy współudziale sióstr zakonnych oraz młodzieży z Ukrainy i wolontariuszy z Polski. Historię tego zabytkowego miejsca opowiedział nam franciszkanin - ojciec Andrzej, gospodarz klasztoru. Zwiedziliśmy także leżące nieopodal górujące nad Haliczem ruiny zamku. Pierwszy zamek, jaki stanął w tym miejscu wybudował prawdopodobnie  w XIV w. król Polski Kazimierz Wielki dla ochrony rubieży swojego królestwa, po włączeniu Rusi Halickiej do Rzeczypospolitej.

       Pozostałe dni naszej wycieczki spędziliśmy na zwiedzaniu Stanisławowa i Lwowa. W Stanisławowie obejrzeliśmy dawną trójnawową, barokową kolegiatę, sanktuarium rodu Potockich, w której Henryk Sienkiewicz umieścił scenę pogrzebu pułkownika Michała Wołodyjowskiego, hotel „Franz”  z rzeźbą młodego Cesarza Franciszka Józefa, Rynek z ratuszem miejskim wzniesiony w 1695 roku, z kramami z 1871 r., czterokrotnie niszczony przez pożary i gruntownie przebudowany w stylu konstruktywizmu w latach 1929 -1932. W centrum Starówki, przy niewielkim placu, zielonym skwerze obejrzeliśmy pomnik naszego wieszcza Adama Mickiewicza, wzniesiony w roku 1898 według projektu Tadeusza Błotnickiego, z wiecznie siedzącymi na głowie i ramionach poety gołębiami i stojący obok dawny budynek Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” z okrągłą basztą przypominającą zamkową oraz były gmach kinoteatru „Ton”, obecnie „Lumiere”.

Ostatni dzień przypadł na zwiedzanie Lwowa, polskiej Florencji, jak pisał Marian Hemar. Miasta siedmiu pagórków fiesolskich,  muzyki, inteligencji  i najpiękniejszych kobiet polskich. Miasta talentów, ideałów, temperamentów i błyskawic, i teatru, i gwiazd, i zapałów, i  tej  „panoramy  Racławic”. Miasta  poezji co  się  rodziła  na  bruku, jakby kamień się zmieniał w natchnienie, a natchnienie wsiąkało w kamienie i pomnikiem w sercu miasta stało”

      Lwów był jednym z najważniejszych ośrodków nauki, oświaty i kultury polskiej oraz centrum politycznym, zarówno jako  stolica Galicji w okresie zaborów, jak i w okresie międzywojennym. Pozostało w nim wiele wspaniałych polskich zabytków, które świadczą  o bogatym, polskim dziedzictwie. Wspaniała przewodniczka wynajęta przez biuro podróży pokazała nam trzy świątynie - Bazylikę Archikatedralną Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (Katedrę Łacińską) i usytuowaną obok grobową kaplicę lwowskiej rodziny Boimów pw. Trójcy Świętej i Męki Pańskiej, której fundatorem  był kupiec i rajca miejski pochodzący z Transylwanii  Jerzy (György) Boim, sekretarz króla Stefana Batorego. Zwiedziliśmy także Archikatedralny Sobór św. Jerzego oraz Katedrę Ormiańską, a także rynek z zabytkowymi kamieniczkami, w tym renesansową Czarną Kamienicę i renesansową kamienicę kupca Konstantego Korniakta, która później była w posiadaniu  króla Jana III Sobieskiego, przebudowaną przez niego na pałacową rezydencję z okazałymi komnatami i salą audiencjonalną oraz 4 studnie - fontanny z początku XIX  w. przedstawiające mitologiczne postacie: Neptuna, Dianę,  Amfitrytę, Adonisa. Zwiedziliśmy także Operę Lwowską, jej piękną salę widowiskową i kuluary oraz pomnik Adama Mickiewicza.

       Jednym z najważniejszych punktów programu był Cmentarz Łyczakowski oraz leżący obok Cmentarz Obrońców Lwowa. Cmentarz Łyczakowski to  najstarsza zabytkowa nekropolia Lwowa, położona we wschodniej części miasta na malowniczych wzgórzach wśród specjalnie zaprojektowanego, starego drzewostanu tworzącego szereg alei. Cmentarz ten jest miejscem pochówku wielu zasłużonych dla Polski ludzi kultury, nauki i polityki z wieloma zabytkowymi nagrobkami o wysokiej wartości artystycznej. Cmentarz Obrońców Lwowa zwany także Cmentarzem Orląt to Campo Santo Polaków. Spośród pochowanych tam prawie 3000 żołnierzy, duża część poległych, to młodzież szkół średnich i wyższych oraz inteligencja. Leży na wzgórzu od strony Pohulanki i znajdują się na nim mogiły uczestników bitwy o Lwów i Małopolskę Wschodnią w latach 1918–1920 lub zmarłych w latach późniejszych. Wśród poległych w bitwie o polski Lwów znalazł się także młody tłumaczanin Marian Dolais, którego mogiła znajduje się wśród szeregów grobów pozostałych Orląt. Na Cmentarzu Orląt znajduje się także pomnik pilotów amerykańskich oraz żołnierzy francuskich, którzy  także polegli w walkach o Lwów, Mogiła Nieznanego Żołnierza, skąd pobrano zwłoki do Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie  oraz   Mogiła Pięciu Nieznanych z Persenkówki. Mogiła ta, zajmująca czołowe miejsce na osi Pomnika Chwały, została uczczona płytą z czerwonego, polerowanego marmuru. Na górnej jej powierzchni znajduje się miecz, oraz daty „1918–1920”, wykonane z brązu. Od strony Pohulanki widnieje na pionowej ścianie płyty napis: „Mogiła zbiorowa”, czoło płyty opatrzone jest napisem: „Nieznanym bohaterom, poległym w obronie Lwowa i Ziem Południowo-Wschodnich”. Najpiękniejszą i najbardziej widoczną częścią cmentarza jest Pomnik Chwały w kształcie kolumnady z napisem nad wejściem głównym „Mortui sunt ut liberi vivamus” (Polegli, abyśmy żyli wolni), przez który prowadziło wejście na cmentarz strzeżone przez dwa kamienne lwy z tarczami i napisami: „Zawsze wierny” i „Tobie Polsko”. Po latach banicji dwa kamienne lwy stanowiące niegdyś integralną część kolumnady Pomnika Chwały powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich 16 grudnia 2015 r. dzięki polskiej Fundacji Dziedzictwa Kulturowego oraz Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie. Niestety Ukraińcy dopatrzyli się w nich treści antyukraińskiej i lwy „zaaresztowali”. Stoją teraz zamknięte w pudłach i obwiązane sznurkami. Czas jednak pomaga zwyciężyć prawdzie, musimy tylko pamiętać przesłanie Kornela Makuszyńskiego dla ludzi, którzy potrafią docenić odwagę, honor i heroizm. Na te groby powinni z daleka przychodzić pielgrzymi, by się uczyć miłości do Ojczyzny. Powinni tu przychodzić ludzie małej wiary, aby się napełnić wiarą niezłomną, ludzie miałkiego ducha, aby się nadyszyć bohaterstwa. A że tu leżą uczniowie w mundurach, przeto ten cmentarz jest jak szkoła, najdziwniejsza szkoła, w której dzieci jasnowłose i błękitnookie nauczają siwych o tym, że ze śmierci ofiarnej najbujniejsze wyrasta życie. Semper Fidelis Leopolis

 

Tłumacki opłatek 10.01.2015r.

 

Bądź dobry i podzielny, jak chleb ……

 

"... Jest w moim kra­ju zwyczaj, że w dzień wigilijny,
przy wzejściu pier­wszej gwiaz­dy wie­czor­nej na niebie,
ludzie gniaz­da wspólne­go łamią chleb Biblijny,
naj­tkliw­sze prze­kazując uczu­cia w tym chlebie..."

(C.K. Norwid)

 

Zwyczaj łamania się opłatkiem, to starochrześcijański obrzęd polegający na dzieleniu oraz rozdawaniu przez Kościół wiernym w czasie świąt chlebów ofiarnych. Tradycja dzielenia się opłatkiem jest nasycona wielowymiarową symboliką. Opłatek jest symbolem miłości, jedności oraz pojednania, a także wzajemnego szacunku i zgody. Symbolizuje także dobro materialne oraz duchowe. Polska jest jednym z nielicznych krajów kultywujących tą wspaniałą oraz piękną tradycję. Tradycję tą kultywuje od lat Ogólnopolski Oddział Tłumaczan, gromadząc przy wspólnym stole swoich sympatyków, członków oraz gości. Spotkanie opłatkowe jednoczy nas wokół spraw tłumackich, pozwala podsumować poprzedni rok naszej działalności, a także jest okazją do zaprezentowania Oddziału szerszemu gronu odbiorców w ciepłej atmosferze wzajemnej życzliwości oraz przyjaźni, a także złożenia podziękowań za pracę wyróżniającym się członkom Oddziału oraz  gościom, którzy wspierają nas w naszej pracy. Tegoroczne spotkanie opłatkowe odbyło się 10 stycznia 2015 roku. Zaingurowała je Msza św. koncelebrowana w kościele św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława w intencji Tłumaczan, którą odprawili ks. kan. Andrzej Brodawka, proboszcz parafii oraz ks. Stanisław Kulig, proboszcz parafii  Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Zachowicach. Do Mszy św.służył Piotruś Helt.

       Spotkanie opłatkowe w restauracji „Dwa Kolory” otworzyła prezes Elżbieta Niewolska, przywitała zebranych oraz przedstawiła zaproszonych gości: prezesa Zarządu Głównego TMLiKPW Andrzeja Kaminskiego, wiceprezesa Zarządu Głównego, prezesa Zarządu Dolnośląskiego Związku Weteranów i Rezerwistów WP ppłk Krzysztofa Majera, regenta Unii Polskich Ugrupowań Monarchistycznych kmdr Aleksandra Podolskiego, dyrektora Instytutu Studiów Międzynarodowych UWr. prof. dr hab. Zdzisława Juliana Winnickiego, redaktor TVP Wrocław Grażynę Orłowską Sondej, członka Zarządu Dolnośląskiego ZWiRWP kpt. żegl. Ryszarda Złocińskiego, honorowego prezesa OOT  Zygmunta Burczyńskiego, sołtysa Jerzego Czerwca z Siedlakowic, gdzie znajduje się sanktuarium i cudowny obraz św. Anny Samotrzeciej, patronki Tłumaczan oraz honorową prezes Klubu „Leopolis”  Elżbietę Urbańską.  W części oficjalnej spotkania  na wniosek Zarządu Dolnośląskiego ZWiRWP, Krzyżem Czynu Zbrojnego Polskiej Samoobrony na Kresach odznaczono sztandar Zarządu Głównego TMLiKPW. Odznaczenia dokonał prezes Krzysztof Majer. Ponadto Odznaki Za Zasługi dla Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych otrzymali: kpt. Bogusław Wiśniewski, plut. Józef Żadło oraz mgr inż. Elżbieta Niewolska, która uhonorowana została Złotą Odznaką Honorową Zasłużony dla Dolnego Śląska. W podziękowaniu za aktywny udział w akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia” prezes Towarzystwa dr Andrzej Kaminski odznaczył Złotą Odznaką TMLiKPW wolontariuszy pracujących od 5 lat na tłumackim cmentarzu. Odznaczono następujące osoby: Danuta Seniura, Tamara Sieroń, Dominika Sieroń, Tomasz Seniura,  Łukasz Wolski, Konrad Jaworski oraz August Jaworski. Zaproszeni goście w krótkich słowach zaprezentowali działania swoich stowarzyszeń i instytucji, które reprezentowali. Część oficjalną zakończono dzieląc się opłatkiem i składając życzenia. Część towarzyską rozpoczęto obiadem oraz poczęstunkiem, w którym obowiązkowo znalazły się pierogi, a także smakowite ciasta upieczone przez członkinie naszego Oddziału, za które składam serdeczne podziękowania.  Uroczystość naszą muzycznie wzbogacili także panowie: Wacław Nowak (v-ce prezes OOT) i oraz akordeonista Artur Zaharski śpiewając  wiązanki piosenek lwowskich, patriotycznych i biesiadnych. W trakcie uroczystości opłatkowej wolontariusz akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia” Łukasz Wolski  sprzedawał kalendarze, będące cegiełkami tworzącymi fundusze na następne edycje akcji. Przepięknie o akcji ratowania polskich nekropolii na Ukrainie opowiedziała twórczyni tej akcji red. Grażyna Orłowska Sondej, zachęcając wszystkich do jej wspierania. Dziękuję wszystkim uczestnikom Opłatka:  księżom, przybyłym gościom, członkom i sympatykom OOT za mile spędzone chwile, które dostarczyły nam radości i przyjemności przebywania razem, ale przede wszystkim połączyły nas wokół ważnej idei, jaką jest pamięć o polskich Kresach, w tym o drogim naszym sercom Tłumaczu.

                                                                                          Elżbieta Niewolska

 

 

 

 

"Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia"

V edycja. 05-15.07.2014r.

Wielka społeczna akcja, dolnośląskie pospolite ruszenie pod patronatem Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu i Dolnośląskiego Kuratora Oświaty oraz patronatem medialnym Telewizji Wrocławskiej wyruszyła na polskie cmentarze na Ukrainie.

Zjazd Tłumaczan w Mielnie Unieściu

15-28 czerwiec 2014r.

 

Elżbieta Niewolska

 

I znów spotkaliśmy się na corocznym zjeździe Tłumaczan w Żółtym Dworku w Mielnie Unieściu. To już nasze piąte spotkanie w tym przyjemnym miejscu. Wygodne pokoje, obfitość jedzenia, niezbyt wysokie ceny, a przede wszystkim bliskość plaży oraz jeziora Jamno, sprawiają, że chce się tam wracać. W tym roku do Żółtego Dworku zjechało 36 osób dorosłych i 9 dzieci, a także na krótko odwiedził nas Zygmunt Burczyński z córką, zięciem i wnuczką, sprawiając wszystkim dużą niespodziankę i nieukrywaną radość. Najwspanialszym uczestnikiem tegorocznego spotkania był Józio Duszyński, nasz „zatłumaczony” przez Jankę Petrus Duszyńską Wielkopolanin. Obecność niezłomnego, wbrew wszystkim trudom i cierpieniom pogodnego Józia, walczącego z nie-uleczalną chorobą, dodała naszemu wypoczynkowi jakąś szczególną wartość w postaci szacunku do życia i walki o nie w każdej sytuacji, i do końca naszych dni. Przywiózł Józio ze sobą nie tylko jak zwykle smakowite nalewki własnej produkcji, ale przede wszystkim cudowną rodzinę – syna, wnuczkę z mężem i dwoje prawnuków. Pogoda w tym roku dopisała wyśmienicie, więc można było korzystać ze spacerów, plażowania, jazdy rowerami po okolicy, czy rejsu stateczkiem po jeziorze. W wolnych chwilach, jak zwykle toczono rozmowy o wszystkim popijając kawę, herbatę lub kompot w cieniu parasoli. Wieczorami odwiedzała nas loszka Zuzia z 8 młodymi i czekała aż ktoś rzuci jej jakiś smakowity kąsek.  Wchodziła na teren ośrodka i podchodziła do ludzi początkowo wzbudzając popłoch, a później nie-ukrywaną ciekawość i sympatię. Młode warchlaczki czekały za płotem na swoją dziką mamę. W ciągu całego pobytu szef ośrodka zorganizował nam dwa ogniska i pieczenie kiełbasek. Była to więc wspaniała okazja do rozmów oraz wspólnych śpiewów. Niestety, z przykrością należy stwierdzić, że ta wspaniała tłumacka, ogniskowa tradycja mocno podupadła, gdyż nie wszyscy znają słowa piosenek. Dwa wieczory przeznaczyliśmy więc na naukę śpiewania i jako pierwszą z wielu piosenek postanowiliśmy utrwalić nasz tłumacki hymn pt. „Nasz Tłumacz” do słów Jurka Czyżyckiego i muzyki Antoniego Nowosada. Zorganizowaliśmy także dwa wieczory tańcujące dla poprawienia kondycji. Jeden z  wieczorów zorganizowały nam nasze „tłumackie dzieci” – Maja Rosowska, Justynka Urbańska oraz Piotruś Helt, które dorastały od wielu lat w Tłumackiej Rodzinie. Dzieci zorganizowały muzykę, nagłośnienie, napoje oraz przekąski, zaskarbiając sobie nasze uznanie i wdzięczność. Niezwykłą atrakcją tegorocznego pobytu był pies ratowniczy o pieszczotliwym imieniu Gieniu, który dał pokaz ratowania tonącego dziecka. Właścicielką Gienia jest Maja Ottenbreit, wnuczka Danusi Nespiak.

Ważnym punktem zjazdu było zebranie członków i sympatyków OOT, na którym Irena Rosowska przedstawiła stan finansów, a Elżbieta Niewolska zdała sprawozdanie z działalności Oddziału. Na zakończenie zebrania chęć wstąpienia w nasze szeregi wyraziło 4 osoby: państwo Helena i Hieronim Sobańscy, Władysław Urbański oraz Gabriel Klonowski. Nowych członków OOT powitano brawami. Przez cały pobyt czuło się niezwykłą serdeczność i bliskość łączącą naszą Tłumacką Rodzinę, ujawniającą się w chęci współpracy, niesienia pomocy, czy choćby zwykłych rozmów.

W pierwszym numerze Zeszytów Tłumackich z 1996 roku ukazała się relacja ze zjazdu Tłumaczan w Sułowie k/Milicza, który odbył się w 50-tą rocznicę ekspatriacji Tłumaczan z ukochanego miasta. Autor  podsumowując zjazd zakończył swoją relację słowami: „Przez cały czas od zakończenia wojny umieliśmy się odnaleźć, zorganizować i spotykać. Jest to bardzo budujące, ponieważ darzymy siebie wzajemnie prawdziwym uczuciem przyjaźni, szacunku i przywiązania, i niech tak pozostanie już na zawsze”. To przesłanie aktualne jest do dzisiaj, chociaż w Tłumackiej Rodzinie po niemal 20 latach, dawnych mieszkańców miasta pozostało już bardzo niewielu. Dzisiejsi Tłumaczanie, to Ich dzieci, wnuki, prawnuki,  Kresowianie z innych regionów II RP, a także wspaniali przyjaciele i sympatycy  wywodzący się z różnych miejsc w Polsce.  Dziś  swój „raj utracony”  dzieciństwa może wspominać już tylko Krysia Szymułowicz, Ania Bocheńska oraz Tadziu Bodniak, przysiadając na kawce lub herbatce w pokojach lub na ławeczkach w cieniu parasoli, czy brzózki rosnącej obok Żółtego Dworku.  Ileż takich rozmów było, gdy spotykało się nawet 100 rodowitych Tłumaczan? Ile przez te wszystkie lata padło słów niewypowiedzianej tęsknoty za domkami skąpanymi w promieniach słońca, stojącymi wśród kwitnących ogrodów i sadów, za szkołą, kościołem św. Anny, czy spotkaniami w parku i zabawami w „Sokole”? Tłumaczan rodowitych już prawie nie ma, ale pozostała po nich wspaniała spuścizna w postaci archiwum Michała Nikosiewicza i jakaś niewypowiedziana, tajemna siła, która sprawia że Rodzina Tłumacka ciągle trwa i się powiększa. I chociaż jest dziś inaczej, ciągle łączą nas te same uczucia przywiązania, szacunku, przyjaźni i nieprzemijająca potrzeba bycia razem. Sens i charakter naszych spotkań najlepiej oddają słowa podziękowania Oli Siateckiej, wnuczki Janki i Józka Duszyńskich, naszego „nadwornego” zjazdowego fotografa: Mam nadzieję, że zdjęcia będą się podobać i będą miłą pamiątką tego wyjątkowego spotkania. Dziękuję za całe ciepło i masę wspaniałych wspomnień wszystkim cudownym osobom, które dane mi było poznać dzięki mojemu dziadkowi Józefowi Duszyńskiemu, a pośrednio i przede wszystkim dzięki mojej ukochanej babci Janinie Duszyńskiej z domu Petrus”.

 

XXV-lecie

Ogólnopolskiego Oddziału Tłumaczan

 

Elżbieta Niewolska

 

W tym roku przypadła 25 rocznica powstania Ogólnopolskiego Oddziału Tłumaczan. Uczciliśmy ją w gronie wiernych członków i sympatyków Tłumackiej Rodziny oraz w towarzystwie zaproszonych gości. Obchody połączone były z tradycyjnym Opłatkiem. 25 stycznia spotkaliśmy na uroczystej kolacji w przytulnej, wrocławskiej restauracji pod nazwą „Pod Semaforem”. Wśród zaproszonych gości obecni byli: Prezes Zarządu Głównego TMLiKPW Andrzej Kaminski, Prezes Zarządu Głównego Dolnośląskiego Oddziału Związku Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego im. Gen.  Franciszka Gągora  pułkownik Krzysztof Majer oraz członek Zarządu Dolnośląskiego Oddziału Weteranów kapitan  żeglugi śródlądowej Ryszard Złociński, a także wolontariusze pracujący od lat na tłumackim cmentarzu. Swoją obecnością zaszczycili nas nauczy-ciele oraz młodzież Gimnazjum w Siechnicach im. Ks. Anny z Przemyślidów, Kamila Kłak i Anna Tawkin oraz Marcin Pacyna, Dominik Tyl i Martyna Wąsik, a także wrocławska młodzież studencka: Dominika Sieroń, Łukasz Wolski, Tomasz Seniura oraz wspaniałe matki wolontariuszy: Monika Pacyna, Tamara Sieroń i Danuta Seniura. Byli to goście wyjątkowi, zasługujący na szczególny szacunek i wdzięczność Tłumaczan, którzy swój wolny czas przeznaczony na wypoczynek poświęcili dla Tłumacza. Uroczyste obchody naszego święta stały się też okazją do wyróżnienia najbardziej zasłużonych członków i sympatyków  Oddziału Tłumaczan. Srebrnym Krzyżem Zasługi odznaczono między  innymi: wieloletniego prezesa Ogólnopolskiego Oddziału Tłumaczan – Zygmunta Burczyńskiego, prezesa Zarządu Głównego Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo Wschodnich Andrzeja Kaminskiego, twórcę genealogii rodów tłumackich – Adama Bilińskiego oraz aktywnego wolontariusza  pracującego od kilku lat na tłumackim cmentarzu Stanisława Skowrona. Prezes Ogólnopolskiego Oddziału Tłumaczan Elżbieta Niewolska podsumowała dorobek Oddziału w krótkim referacie, podkreślając zaanga-żowanie wszystkich ludzi dobrej woli, którym leży na sercu zachowanie pamięci o polskich Kresach. Wspólne świętowanie uprzyjemniał nam zespół „U.N.O. 91” przygrywając do tańca i umilając nasze spotkanie.

 

 Zjazd Tłumaczan w Mielnie Unieściu. Wrzesień 2012.

Anna Bocheńska na zjeździe Tłumaczan w Kołobrzegu.




Adres siedziby:

Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo Wschodnich

Ogólnopolski Oddział Tłumaczan

 

ul. Tadeusza Kościuszki 35 B/E  

50-011 Wrocław

 

 

 

Telefon: 790211416 

E-mail: niewolska@o2.pl

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny
© TMLiKPW OGÓLNOPOLSKI ODDZIAŁ TŁUMACZAN